Menu

Bractwo Himawanti Joga Tantra Terapie Medytacja

Moje Doświadczenia z Himawanti, Mohandżi i Bractwo. Prawdziwe Oblicze Bractwa Himawanti. Mistrz Lalitamohandżi. Antypedofilskie Bractwo Himawanti: Kampania Stop Pedofilii, Stop Pedofilom! Groźne sekty a pedofilia księży i zakonnic. Represjonowanie Himawanti.

Joga, jogini, oszustwa jogiczne, a rozwój duchowy

prawdziwy_himawanti
Joga to praktyka rozwoju umysłu i ciała składająca się z ośmiu grup ćwiczeń. Joga jest jednak w Polsce mało znana, chociaż słowo jest popularne. Joga została w dużej mierze przywłaszczona przez biznesowy fitness. Joga jest profanowana w Polsce i na Zachodzie, że nawet Hindusi się oburzyli. W Indii autentyczni praktycy jogi domagają się zakazu używania nazwy joga przez pseudoszkoły jogi na Zachodzie. W Polsce bowiem, jak i w USA czy Europie można zamiast jogi znaleźć oszustwo, jogoszustwo. Linki, paski, drążki i naciągi - to oszustwo nie mające nic z jogą wspólnego, a wykrzywiające obraz autentycznej jogi niczym krzywe zwierciadło twarz aktora w cyrku. Jogo-cyrk, cóż ma ta szopka wspólnego z przekazem Boga Śiwa dla Bogini Parwati, jak czasem jeszcze można doczytać coś o początkach jogi?

Pranava - Symbol JogiJoga, joga, joga, trening jogi, joga hormonalna, joga dla ciężarnych, joga fitness, joga Iyengara... Krzyczą reklamy na temat jogi. Tylko, że zamiast jogi dostaje się w Polsce jakąś odmianę szwedzkiej gimnastyki, która chociaż jest gimnastyką nie ma wiele wspólnego z jogą. Oprócz nazwy, której szyldu używa. Próżno szukać śladu wedyjskiej nauki o etyce i moralności służącej duchowemu rozwojowi, nie ma zasad jama i nijama, nie ma lewatyw i płukania nozdrzy. Nie ma zwykle nawet podstaw medytacji ani pratjahary, ani dharany ani dhjany. A co głupsi pseudoinstruktorzy głoszą idiotyzmy jakoby pozycja lotosu nie była przeznaczona dla europejczyków, zaś ćwiczenia oddechowe pranajamy były niebezpieczne. Powstają kolejne fitness-sekty z ich zadufanymi w sobie pseudo-instruktorami, którzy nie raczą uczyć się jogi, nie raczą przekazywać jogi, jeno żerują na naiwnych wciskając im asano-podobny szajs w zamian za godziwy zysk rzekomo własnej szkoły.

Tymczasem, aby mieć prawo do nauczania jogi, trzeba mieć nie licencję instruktora jogi, tylko trzeba zostać aćarją u autentycznego Guru (Mistrza). Guru prowadzą szkoły jogi, te prawdziwe, a zidiocający społeczenstwo hochsztaplerzy wygadują na zajęciach pseudo-jogi, że im żadnen guru nie jest potrzebny, bo oni sami dla siebie są. Takie to bywają przymułki, co ani uczyć się nie chcą, ani nie szanują oryginalnych licencji do nauczania. Szumne dyplomy instruktora jogi, wobec tradycyjnego prawa indyjskiego i zasad nauczania jogi, nie tylko nie mają mocy prawnej, ale są wydawane nielegalnie przez jogo-oszustów dla celów biznesowych. Inną sprawą są nielegalne pieniądze płacone jako podatki od działalności. Otóż nauczanie jogi obwarowane jest zakazem, że od aćarjów nauczających jogi nie wolno pobierać królom ani innym władcom, żadnych podatków. Tak pobieranie jak i płacenie podatków od nauczania jogi jest w świetle odwiecznego prawa nielegalne, jest zbrodniczym przestępstwem. Zatem tak zwani instruktorzy muszą się nauczyć funkcjonować na zasadach wymaganych przez samą JOGĘ, co jest łatwe w ramach składkowych stowarzyszeń.

Istotnym u podstaw jogi, jest DIKSZAN czyli inicjacyjne błogosławieństwo przyjęcia w poczet uczniów Ścieżki Jogi. Jeśli takowe nie jest praktykowane, nie udziela się inicjacyjnych lekcji, zgodnie z procedurami wymaganymi przez autentyczne linie nauczania jogi, to na pewno nie jesteśmy w prawdziwej szkole jogi. Oszukanych przez pseudo-instruktorów jest w Polsce bardzo dużo, a na Zachodzie miliony. Joga to nie są same asany robione na wzór gimnastyki i akademickiego wf. Ćwiczenia psychoficzne jogi zawierają asany i pranajamy oraz pratjahary. Ale Dikszan też jest istotny, gdyż bez dikszanu nie ma postępu w rozwoju wewnętrznym, a całe uczenie się staje się bezowocnym i często demonicznym wysiłkiem. Kto źle mówi o Incicjacji w jogę lub twierdzi, że nie jest potrzebna, ten jest OSZUSTEM na wielką skalę.

Zastanawia, dlaczego tyle ludzi w Polsce oraz na Zachodzie lubi oszukiwać i brać udział w oszukańczych przedsięwzięciach, takich jak nielegalne używanie nazwy joga dla celów biznesowo-fitnesowych. Na Wschodzie są tysiące traktatów, z których wynika, że joga jest głębokim i wszechstronnym treningiem mistyczno-duchowym, którego asany są zaledwie małą częścią. W Polsce i kilku innych krajach opanowanych przez inkwizycyjne w swym duchu chrześcijaństwo, znajdują się liczne osoby, które jogę totalnie wypaczają i niszczą, naciągając ludzi na treningi zubożone, zniekształcone, przedstawione w jakimś demonicznym krzywym lustrze, bez nawet śladu wiedzy duchowej w postaci wedyjskich nauk czy zachowania podstawowych zasad nauczania.

Uczą jogi w Polsce zwykle ludzie bez uprawnień, oszołomy, które nie przeszły odpowiedniego treningu u żadnego Mistrza Jogi czyli nie mają Guru. Termin Guru to powszechnie szanowany tytuł mistrzów jogi, tytuł, którego nie wolno profanować ani używać w kontekście innym niż nauczanie autentycznych ścieżek jogi. Pojawiają się jacyś ruscy, byli pracownicy KGB, którzy twierdzą, że im się joga nowoczesna objawiła i żerując na naiwnych wciskają jakieś "kity", a po cichu odwodzą wielu zainteresowanych od podstawowych spraw takich jak autentyczny trening dany przez Awatara Jogina-Boga Śiwa Jogeśwara, od Inicjacji w Jogę, od prawowitych Guru!

Jogoszustwo kwitnie sobie w najlepsze, ustanawia własne szkoły jogi, kluby i linie nauczania na zachodzie, patentuje  w USA sekswencje asan, co jest już nawet międzynarodowym przestępstwem kradzieży własności intelektualnej Indii. Czy to tak trudno pojąć, że JOGA, jako całość, w jej Dwunastu rodzajach czy systemach nauczania, została stworzona jak Dar dla Ludzkości przez Awatarę, Śiwa Jogeśwara i nikt nie ma prawa wprowadzania swoich wersji jogi w miejsce tej prawdziwej i oszukiwania tak ludzi? Jest i Mantra joga (Vini joga), i Bhakti joga, Hatha joga, Laja joga, Krija joga, Radża joga, ale każdy z systemów ma określone zasady, metody, których należy się trzymać, bez ich fałszowania, pomijania czy przekręcania. Każde przekręcanie jogi wedle własnego widzimisię, to przekręt na jodze i jej twórcy. A prawo karmana, jogiczne prawo odpłaty, kary i nagrody czuwa i oszołomów prędzej czy później stosownie ukara, skarci, tak jak to opisano w księgach jogi, gdzie za nielegalne nauczanie, pozbawianie ludzi łączności z autentycznym Guru czy pozbawianie inicjacji przewiduje się długotrwały pobyt w piekłach, a nawet zagładę duszy!

Wystarczy poczytać Jogasutry, Bhagawad Gitę czy traktat o mistrzach jogi znany jako Gurugita. Wszystko jest jasno wyłożone, także prawidłowe relacje Mistrz (Guru) - uczeń. Czas chyba pisać więcej o tym, kim są rozliczni oszuści podszywający się pod hasło joga na Zachodzie, w tym w Polsce i jakie pobudki nimi kierują. Znane są z USA, Francji czy Hiszpanii historie, gdzie sekty bojowników chrześcijańskich wprowadzały do grup zainteresowanych jogą swoich politologów i ideologów, aby ci dyskredytowali istotne pojęcia jogi, jak ideał Guru, Dikszan czy reguły praktyki oraz nauczania.

Inkwizycyjne chrześcijaństwo rozmaitymi podstępnymi metodami próbuje od końca XIX wieku na wszelkie sposoby zniszczyć jogę i wszelką orientalną duchowość. Dlatego jak w zespole osób ćwiczących jogę pojawią się chrześcijańskie mendy, puszczające hasła typu: "ja nie potrzebuję guru ani inicjacji, bo mam chrystusa", to trzeba taką mendę kijem precz przegonić za szkodliwą działalność i faszystowskie pranie ludziom mózgów. A potrafią i księża z sekty Opus Dei przychodzić po cywilnemu na jogę, aby jak najwięcej ludzi odwodzić od praktykowania jogi w prawidłowy sposób i jak najbardziej jogę wypaczyć robiąć z niej czczą i pustą oraz amoralną gimnastykę wyczynową z kołeczkami i linkami do wiszenia na wzór opisany w Puramach jako demoniczny, asurowy.

Popluwanie na jogę i na autentycznych jogicznych Guru - także takich jak Mistrz Lalita Mohan - na rozmaitych plugawych, sekciarskich serwisach chrześcijańskich jest zjawiskiem dość powszechnym wśród niebezpiecznych, destrukcyjnych grup prawicowo-faszystowskiego chrześcijaństwa. Od apolegetycznej "chrześcijańskiej spluwającej miłości i wiary" do praktykujących jogę i organizacji jogicznych na jezusowych forach i stronach można dostać nawet mdłości albo czkawki. Wszystkie te plugawe serwisy w Polsce są z reguły sterowane przez faszyzujących, frankistowskich aktywistów z sekty Opus Dei lub jej przybudówek!

W temacie można napisać dużo więcej, ale trzeba pamiętać, że joga to kompletny i głęboki system mistycznego doskonalenia ciała, umysłu i ducha, joga to szkoła duchowości do której nic nie potrzeba dodawać ani nie wolno z niej nic odrzucać, gdyż w ten sposób samemu sobie i wszystkim przychodzącycm jedynie szkodzimy. Zubażanie jogi jak i dodawanie własnych zmyślonych niczemu nie służących elementów rzekomo zachodnich - to tylko szkaradna profanacja i głupota, ściema i szkodnictwo na której tracą wszyscy - i ci, co próbują się uczyć i ci, którzy próbują nauczać, nielegalnymi metodami. Liczą się tylko uprawnienia od Guru (Mistrza Jogi), a nie jakieś pseudo-uprawnienia od Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej czy Akademii Wychowania Fizycznego, które nie mają ani autorytetu ani uprawnień Guru, żeby nadawać prawo nauczania.

Prawdziwi aćarjowie jogi, uprawnieni do nauczania, zawsze wskazują na żyjącego Guru (Mistrza) i linię sukcesji z rodowodem od Śiwa Awatara oraz na Inicjację, Dikszan! Jeśli tego nie ma, a co gorsza koduje się w ludziach niechęć lub wręcz awesrję, nienawiść do żyjących Guru czy podejmowania Inicjacji w Jodze, to na pewno mamy do czynienia z jakimimś oszukańczym i samozwańczym oszołem od którego najlepiej trzymać się z daleka i zacząć szukać pradziwego Guru, prawdziwej Jogi pochodzącej od Śiwa Jogeśwara! Prawdziwi mistrzowie Jogi zaczynają nauczanie od zoptymalizowania diety wegetariańskiej tak aby była odpowiednia dla rozwoju praktykującej jogę osoby, uczą jak zorganizować sobie w domu miejsce i warunki do praktyki ćwiczeń jogi, uczą zasad etyczno-moralnych znanych jako jama i nijama, uczą jogicznych ablucji, a także asan i pranajam do codziennej praktyki w domu.

Po prawdzie, to wegetarianizm na Zachodzie rozpowszechnił się począwszy od Wielkiej Brytanii w XIX wieku jako zdrowa dieta joginów służąca długowieczności i jasnemu myśleniu. Jak ktoś jest wegetarianinem czy weganem powinien jak najszybciej udać się do Guru po dalsze wskazówki dla kultywowania jogi, a nie twierdzić oszukańczo, co się zdarza, jakoby wegetarianizm nie miał nic wspólnego z jogą. Oszołomów widać w Polsce nie brakuje!

Należy przy tym pamiętać, że joga nie jest religią w zachodnim sensie tego słowa, a treningiem w którym doskonali się zarówno ciało, umysł jak i duszę, tyle, że nie w sposób ślepy, charakterystyczny dla sekciarskiego chrześcijaństwa, ale w sposób naukowy, oparty na wiedzy i zrozumieniu, na nauce wedyjskiej, gdzie moc ciała, moc umysłu i moc duszy rozwijane są proporcjonalnie, dla harmonii. Stąd oszołomom i wtykom kościelnej bezpieki z Opus Dei i podobnych sektowych struktur naziolskich zwalczających i deprawujących jogę należy dać zdecydowany odpór, tak aby z Nowym 2011 Rokiem, zmalala ilość jogooszustów, a wzrosła ilość aćarjów nauczających jogę w prawidłowy sposób, w zgodzie z odwiecznymi i sprawdzonymi regułami dającymi zdrowe owoce w postaci zdrowia, długowieczności i duchowej realizaji, oświecenia.

Wszystkim czytelnikom i czytelniczkom mojego bloga składam w Nowym Roku 2011 najlepsze życzenia pomyślności na ścieżce jogi!

Janusz Jogin

© Bractwo Himawanti Joga Tantra Terapie Medytacja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci