Menu

Bractwo Himawanti Joga Tantra Terapie Medytacja

Moje Doświadczenia z Himawanti, Mohandżi i Bractwo. Prawdziwe Oblicze Bractwa Himawanti. Mistrz Lalitamohandżi. Antypedofilskie Bractwo Himawanti: Kampania Stop Pedofilii, Stop Pedofilom! Groźne sekty a pedofilia księży i zakonnic. Represjonowanie Himawanti.

Jestem w Bractwie Himawanti od wielu lat!

prawdziwy_himawanti

Jestem w Bractwie Himawanti już od wielu lat. Tak długo, że nie pamiętam od kiedy. Chociaż wypada pamiętać. Chyb a z 15 lat. To sporo, żeby zobaczyć czy są jakieś nieprawidłowości czy też nie ma. A przecież trudno wymagać aby jakakolwiek organizacja była idealna. Widziałem w tym czasie kilka tysięcy ludzi na różnych zajęciach. Na odwyku z narkotyków i alkoholizmu. Na terapiach dla ofiar molestowanych lub gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów. Na zlotach ekologów w Tęczowej Dolinie. Na jodze i medytacjach z czakramami. Czasem bywała grupa 20-30 osób, czasem 200-500 osób albo wykład dla 2000 tysięcy ludzi jak w Katowicach na zlotach Szamanów i Czarowników. Na Ślęży i pod Łysą Górą na zlotach gdzie było po kilkuset joginów i medytujących. Mnie najbardziej interesowały programy terapeutyczne dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez pedofilów - tych w sutannach. Bo taka też byłą część mojego dzieciństwa i przez 3 lata pierwsze jeździłem tylko na każdą terapię dla ofiar pedofilów. Jako ofiara, bo pedofil, ksiądz pedofil mnie w dzieciństwie upił i zgwałcił. A dawno to było. Fakt.

Program terapeutyczny to zwykle 2-3 dniowe seminarium z wykładami i ćwiczeniami terapeutycznymi, bardzo różnymi. Terapia ofiar pedofilów to taki wstydliwy temat. Byłem na zlocie ofiar księży pedofilów w Częstochowie - jako były ministrant. To był ten słynny zlot 15-18 sierpnia 1996. Wtedy Lalita Mohan Ryszard Matuszewski miał prowadzić osobiście. Nie dotarł. Został zatrzymany przez policjantów i był torturowany pod Jasną Górą. Przez policjantów z komendy "Trójkąt". 

Widziałem jego sińce, wypuścili go na niedzielę tylko. Chcieli uniemożliwić spotkanie nas - ofiar księży pedofilów w Częstochowie. Taki mieli nakaz z Jasnej Góry, żeby rozbić seminarium osób mówiących głośno o klesiej pedofilii. W Polsce było w tym czasie gorzej niż w Irlandii. W Irlandii o zbrodniach księży pedofilów już mówiono głośno. Dla nas jeszcze w Polsce nie ma milionów Euro odszkodowań. Są za to policyjne napady na Mohana  Ryszarda Matuszewskiego i inych terapeutów. Od 1996 roku. Takie ataki pedofilów i pedofilskiego pornobiznesu.

Chcę o tym popisać trochę dla świata. Prawdę o powodach szkalowania Bractwa Himawanti w internecie, niektórych pedofilskich chyba gazetach i telewizjach czy raczej programach. Bo dziennikarzy pedofilów też nie brakuje. Wiem to od wielu ofiar molestowania, które na takich terapiach opowiadają co i od kogo nas spotkało. Nie tylko ofiary księży pedofilów przychodzą do grup terapeutycznych Bractwa Himawanti.

Używane są głównie nowoczesne metody terapii. Pasychoanalityczne, psychosynteza, treningi rebirthingu, relaksacji, rozwiązywanie problemów, radykalne przebaczanie, psychologia głębii, proces psychoterapeutyczny, odreagowanie twardych emocji ze wsparciem grupy. Jest bardzo dużo bólu do wyrzucenia. Rok chodzenia na takie terapie to może być mało nawet dla osoby jeden raz zgwałconej przez pedofila. Takich jak Roman Polański powinno się nie tylko więzić długo ale i kastrować publicznie w wyraźny sposób. Niewątpliwie.

A Polska to raj dla pedofilskich mafii i zboczeńćów. Prokuratorzy zamiast łapać pedofilów, także tych w sutannach, raczą represjonować przeszukaniami pomieszczenia Bractwa Himawanti, bo rzekomo pedofilów terroryzujemy i pedofilom jako ich ofiary zagrażamy. A szajki pedofilskie 5 miliardów złotych rocznie zarabiają na produkcji dziecięcej pornografii.

Byłem w paru innych niż Bractwo Himawanti organizacjach szukać pomocy jako ofiara księdza pedofila ale w początku lat 90-ty psycholodzy i seksuolodzy kazali mi isć do spowiedzi i nie bluźnić na księdza. Dlatego trafiłem do Bractwa Himawanti, pomimo jego orientalnych aspektów kultowych z Bogiem Śiwą i Parwati. Jogą i medytacjami. Jako były ministrant. Mam nadzieję, że Kościół katolicki zostanie kiedyś zdelegalizowany za wszystko zło jakie przez wieki wyrządzili jego przywódcy, także ci w osobach księży i biskupów. O tym zamierzam pisać. A jak mi tego polskiego bloga zamknie katolicka czy tam pedofilska cenzura, to teksty przeniosę na jakiś Irlandzki albo Amerykański, gdzie można o tym pisać bez cenzury zboczeńców.

To chyba tyle jak na pierwszy wpis. Nie wiem jak długie mogą być. A do terapii w Bractwie Himawanti chciałem zachęcić wszystkich, co mieli problemy  w życiu typu molestowanie seksualne, zgwałcenie, zastraszanie przez zboczeńca, ekshibicjonistę czy pederastę gwałciciela. Pozdrawiam wszystkich miłych czytelników. I tych szczególnie którzy rozumieją problemy ludzi takich jak ja.

Janusz

P.S. Polecam oficjalne strony członków Bractwa Himawanti w Internecie jak np.:

http://himavanti.org

http://himavanti.wordpress.com

http://www.freewebs.com/himawanti/

http://himavanti.pun.pl

http://freewebs.com/lalitamohanbabaji

http://groups.yahoo.com/group/himawanti-om/

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • janekbaz

    Ja się zetknąłem z pedofilskim klerem w młodości. Uniknąłem molestowania ale moje przywiązanie do kościoła zostało poważnie naruszone. Było tak, w mojej parafii był wikary którego lubiłem bo ciekawie na mszach komentował biblie i kazania. Byłem z nim nawet kiedys na obozie (w piatej klasie szkoły podstawowej) w Parchowie w Borach Tucholskich. Nic nie wskazywało na to, że ksiądz ten jest pedofilem. Były pogłoski, że lubi wypić z niektórymi z parafi ale nic po zatym. Ale pewnego dnia zrobiła się afera bo do wikarego przyszła grupa ludzi z siekierami chcąc go ogólnie zarąbać. Ich gniew wziął się z tego, że młodszy ode mnie kolega - ministrant, wrócił do domu i opowiedział rodzince co wikary z nim zrobił. Gdy byli na osobności spijał go winem, sciągnoł spodnie i kazał dotykać swojego fiuta. Biedny chłopak molestowany przez wikarego wrócił roztrzęsiony do domu. Rodzina sama chciała wymierzyć sprawiedliwość - nie ma się czemu dziwić. Wikarego już w następną niedziele w parafi nie było - został przniesiony. Tak to rozwiazują problemy z pedofilami w kościele - przenoszą ich żeby mogli w innej parafi molestować młode owieczki. Dziękuje Bogu, że świętobliwy wikary nie dobrał się do mnie na obozie. Może było więcej chłopców co doświadczyli "miłości" wikarego ale bali się o tym mówić. Fajnie, że takie blogi powstają i ktoś ma odwagę mówić o tak "niewygodnych" rzeczach. A podobnych historii z innych okolic słyszałem od znajomych wiele. Jest to powszechny problem o którym po prostu się publicznie nie mówi. Pozdrawiam!

  • mukunda44

    Ja też jestem w himawanti troche czasu i bardzo sobie chwale. Miałem sporo problemów ze sobą zanim tu trafiłem. Molestowanie przez lokalnego wikarego też mnie nie minęło ... I NIKT, absolutnie nikt z rodzinki, znajomych raz, że mi nie pomógł, to jeszcze bronił wikarego świętoszkowatego (tfu) ... Tak czy siak znalazlem się wiele lat temu w Himawanti i tam dopiero dostałem faktyczną pomoc od ludzi ... a głownie poprzez uczestnictwo w wielu warsztatach jogi uzdrawiania ... Wbrew temu wszystkiemu co czasem wrogowie himawanti wypisują - naprawdę mi pomogli ... Nikt mi nie wmówi, ani żadna gazeta, kościelny, dominikanin czy TVN itd, że Himawanti to jakaś destrukcyjna sekta ... Ja wiem swoje, i wszystkim będe rekomendował warsztaty jogi uzdrawiania prowadzone przez na fachowch nauczycieli, którzy znaja się na rzeczy i pomogaja ludziom .... czego nie moge powiedziec choćby o niektórych Gdańskich psychologach, u których też szukalem pomocy ...

    No nic to tyle co mnie tytułem refeksji naszło ....
    Pozdrawiam i śmigam na masażyk kręgosłupa

  • dak-sza

    Ja tez znalem jednego ksiedza jak ministrantem kiedys bylem za mlodu ... kazali na religie chodzic to sie chodzilo ... ale tego gnoja pamietam do dzis ... przyjechal na religie glosic slowo boze no i glosil ... za pomoca swojej reki, ktora zlapal kolege z wioski za glowe i jebnal z calej sily w stol ... polamal mu nos, caly stolik nie musze chyba opisywac jak wygladal ... Nazywalismy go ksiadz ZĄBĘK bo miał jednego złotego zęba ... No i nic, poszliśmy na skarge do rodziców Mirka (tak się ten kolega nazywał) ale nikt nie chciał wierzyc że to ksiądz :) i sprawa ucichła, bo nie było nawet komu się poskarżyć ...

    Co było robić, jako dzieciaki w miarę swojej możliwości upuszczaliśmy mu krwi ... A o jego pedofilskich zapędach na własne oczy przekonałem się kiedyć w zachrystii, jak "wgniatał" kolege w ściane swoim obleśnym cielskiem ... to się chyba ocieractwo nazywa w publicznym miejscu ... Woził chłopaków swoim samochodem, miał zawsze takich 2-3 "pomocników" ...

    Po latach jeszcze spotkałem w Szczecinie tego typa - jak wynajmowałem mieszkanie u znajomych ... przyszedł tam kiedyś do nich, a że siedziałem w kuchni, przysiadł się natrętnie bliko, i pyta czy nie chcę zostać jego prywatnym kierowcą, że mi dobrze zapłaci ... spojrzał lubierznie (ciągle miał tez złoty ząbek) ... ale na hasło a pan co? pedał? zmieszał się i wyszedł szybko z mieszkania ...

    Szerzy się pedofilia wśród księżulkowatych ... ruchać im się chce w dodatku w dupsko młodych chłopaków. A wystarczy po spojrzeć na większość tych ich świętoszkowatych twarzy, to albo alkocholik i przepita spuchnięta twarza, albo pedał zboczony .... Każdemu to będę powtarzał - Chcesz do Boga - to omijaj KK z daleka ...

    No to narka :)
    Sie mi zebralo na refleksje po pracy :)

  • ziemek1978

    Witam.
    Pamiętam kiedyś jak z bratem rodzice kazali nam być ministrantami to proboszczem był jeden lokowaty klecha. Jego ulubionym zajęciem było wołanie po mszy któregoś z nas do siebie na parafię. Zawsze miała jebaka jakieś snickersy czy inne marsy. Tylko jak się je jadło, ( a trzeba było je koło niego zjadać, bo niby "ludzie będą gadać, że ksiądz handluje słodyczami z darów) to on nas obmacywał i sapał. U mnie to sie kończyło zawszew na tym, że jadłem marsa i dawałem długo. Pokusa była duża- niedostępny mars i minuta grozy z obmacywaniem albo żadnych słodyczy. Tłumaczyłem sobie, że to jest ksiądz i że on może tak już musi robić. Nie wiem czy z moim bratem było to samo, bo brat jest gejem i juz od małego takie skłonności wykazywał. Ja stawiam, że z bratem sie na samych marsach nie kończyło. To trwało jakieś 4 lata, póki jak trochę dorosłem dałem nogę.
    Kilka lat temu, gdy zacząłem intesywniej uczestniczyć w kursach Bractwa Himawanti uświadomiłem sobie jak bardzo te gówniane incydenty z tym pedofilem-klechą we mnie siedzą Do takiego stopnia, że np. jak grupą kolegów szliśmy do sklepu w szkole czy na studiach, to nie kupowałem przy nich marsów, bo sie podświadomie bałem że oni się mogą pokapować czegoś. Nie wspomnę o tym, żę jak widziałem jakiegoś klechę to serce mi latało jakby chciało wybuchnąć. Takie reakcje okrutne...
    Dopiero po wielu sesjach terapeutycznych na warsztatach Bractwa Himawanti zdaje mi się że żyję nomrlanie, czyli wolny od tego katolickiego, pedofilskiego gówna. Gadałem nawet z bratem czy by nie chciał się oczyścić z tego syfu, ale niestety jemu tak już zostało:-(
    Nikt, kto nie był molestowany nie jest w stanie stwierdzić jakie wielkie jest cierpienie ludzi molestowanych przez klechów. Nie dość, że gwałceni to jeszce przez klechów, których rodzice ukazują w świetle świętych. Całe sacrum zostaje zrujnowane.
    Gdyby nie Bractwo Himawanti, to nie wiem gdzie bym teraz był. Pewnie w jakiejś czarnej dupie (zabrzmiało wymownie:-)
    Takie warsztaty terapeutyczne, jakie Bractwo Himawanti organizuje powinny być dotowane przez Państwo, żeby leczyć społeczeństwo z pedofilskiego, katolickiego syfu. W USA Kk wypłacił ponad 2 miliardy dolarów odszkodowań dla ofiar gwałtów przez klechów. W irlandii też robią czystki z tymi zboczeńcami. Chyba czas już na Polskę...
    Pozdrawiam
    Ziemek

  • drugi.rumak

    Też miałem sporo złych przygód z klechami. Jeden to ostyro terroryzował nas, trzecioklasistów, przed komunią. Laczował "wybrańców" z wielką siłą. Raz trzepnał pierwszego w łąwce ( a siedzeiliśmy w łąwkach po cztery osoby obok siebie) tak, że ostatniego wywaliło z rzędu. A wszyscy w mieście wiedzieli i przymykali oczy na to, że kochankę posuwał. Nawet się póżniej kaseta wideo z nagraniem księżulka z kochanką pojawiło na mieście. Trzymał swą czarną łapę na posesjach, handlował nimi, ruchał na boku, chlał i lał dzieci ile wlezie. Taki jeden z przypadków. Teraz na parafii rządzi pedał i każdy o tym wie. W życiu swojego dziecka nie puszczę do kościoła. Zbyt duże ryzyko, w obecności tylu dewiantów seksualno-psychicznych w barwach kleru. Najgorsze było poczucie tego, że takie może być oblicze Boga. Bo przecież tak sie reklamują klechy watykanu - posłannicy Boga. Z tym pogodzić się nie mogłem i do dziś z dala mi do tego. Gdyby nie Bractwo Himawanti i Jego fachowa pomoc pewnie skazany byłbym na zostanie ateistą, bo na ustępstwa czarnej mafii seksualnych terrorystów nigdy bym nie poszedł. Dziękuję Bogu Najwyższemu, że znalazłem się w porę w Bractwie Zakonnym Himawanti. Szczerze polecam terapie Bractwa każdemu !!! Pozdrawiam i dziękuję

  • kordi-an22

    Mam zaszczyt wypowiedzieć się publicznie na temat sukcesów terapeutycznych w profesjonalnej organizacji Himawanti pod względem jakości wykształcenia i skuteczności w leczeniu z uzależnień alkoholowych, narkotykowych i najbardziej trudnych traum, jakim są gwałty, molestacje seksualne również przez księży katolickich czy także zakonnice. Odwiedzając różnych psychoterapeutów w Polsce czy Europie nie spotkałem takiego kompletu skutecznych metod pomocnych w leczeniu nerwic, fobii, urazów seksualnych i różnych pochodnych tego typu psychicznych zranień, które rujnują życie ludzi, o czym wile w mediach się mówi. Psychologia Duchowa Orientu jest dziś żywą praktyką stosowaną przez Ryszarda Mohana Matuszewskiego- Człowieka Wielkiego Serca i Umyslu oraz przez wykształconych przez niego terapeutów.
    Przed szesnastoma laty nieprzypadkowo zwróciłem uwagę na ulotkę o treści zajęć wekendowych: ,,Uwalnianie od fobii, urazów, lęków itp.." - to była woda na mlyn na moje zainteresowania i od tej pory zaczęło się moje kształcenie i największa przygoda mojego życia. W ciągu tych lat tysiące ludzi wróciło do równowagi psychicznej z pozytywnym nastawieniem do życia, z wiarą w swoje możliwości , umijętnością budowania i tworzenia życia na nowo.
    P.s Prześladowania, oczernainie, medialne manipulacje sa przejawem zawiści, wrogości i nienawiści - tak jakby władze chciały utrzymać proceder pedofilii za wszelką cenę.

  • monika-14

    Jestem byłą wychowanką jednego z ośrodków resocjalizacyjnych dla młodzierzy, gdzie spotkało mnie nieszczęście, o którym kiedyś nigdy bym nie napisala, bo bym się wstydziła tego swojego przerzycia opisywać. Przez kilka lat działy się tam horrory.. przez księdza.. uczył religi i zaliczał dziewczyny na przymus. I żeby jeszcze był przystojny, to moznaby się polakomić, ale pasztet obleśny,ze głowa mala i tak umiał podejśc dziwewczynę,że sam na sam na rekolekcjach w pokoju, czy zapraszał do siebie na wideo, kawe czy jezdzilismy do lichenia, do Częstochowy i potem już jak znęcił jakąs panienkę to...gwałcił jak mu nie chciala dać....ale byl obleśny i chamski to glowa boli..bił dziewczyny skurzanym pasem a potem przywiązywal do fotela i kazał sobie laskę ciągnać i inne tam bara bara, ale tego nie będę opisywać. I tak na okrągło. dziewczyny chodziły na skargę do wychowawców i dyra ale nikt nas nie słuchal i się nie przejmowal a dyro bał się biskupa. A potem po wyjściu na wolność przyjaciułka namowiła mnie na terapię, gdzie sama chodziła na odwyk. A to było właśnie w Bractwie Zakonnym Himawanti u pana Ryszarda Matuszewskiego Mohana. Ja nie moglam współżyc z chłopakiem- darłam sie i uciekałam i każdy jeden zrywał ze mną.. Najfajniej było w Bractwie na terapiach- taka rodzinna atmosfera i moglam po zniżce na zajeciach być.. Po 2 latach terapi już się bardzo poprawiło i już mam nowego chlopaka, ktorego kocham i on światu za mną nie widzi. Dlatego chcialam podziękować wszystkim terapeutom a szczególnie panu Rysiowi i pani chelence. Pozdrawiam Wszystkich i nidy Was nie zapomnę! Dziękuję za to,że mi pmogliście!
    Monika H. Poznań

  • magjusz

    Wreszcie prawda wychodzi na jaw i winni zaczynają być karani. Ostatnio coraz więcej czyta się na temat oskarżeń księży za molestowanie. Jeden nawet dostał 5 lat do odsiadki. Moim zdaniem to troszkę za mało za takie bestialstwo, ale myślę że taki w więzieniu nie będzie się zbytnio nudził. Ja, na moje wielkie szczęście nie spotkałem się z takimi przypadkami w mym życiu jakie są opisane, ale jestem w Himavanti już od dłuższego czasu i widzę, że to co Bractwo robi dla ludzi jest bardzo wzniosłe i dobroczynne. Sam miałem problemy z alkoholem i narkotykami, z których ciężko było mi zrezygnować. A piłem codziennie, najchętniej wódkę popijałem piwem i paliłem dżointa w tym samym czasie. Wtedy czułem się zaspokojony. Po pierwszych warsztatach tak mi się zmieniło, że rzuciłem swe nałogi od razu. Czuję się teraz świetnie i umiem bawić się bez wspomagaczy.
    Atmosfera w Himavanti jest niezwykła, nigdzie do tej pory nie spotkałem się z taką. Ludzie są do siebie otwarci, a nauczyciele (aćariowie) bardzo przystępni i pomocni. Każdego wysłuchają i doradzą co trzeba. A Śri Gurudzi? Takiej drugiej istoty w Polsce się nie znajdzie. Ba, może nawet i w całej Europie! Na każdy problem znajdzie rozwiązanie. Swą nieprzeciętną mądrością umie odpowiedzieć na każde pytanie, a swym wspaniałym humorem rozładuje wszelki stres i zdenerwowanie, wynikające z życiowych schematów. Praktyki są praktycznie dostosowane do każdego i każdy otrzyma coś dla siebie, mimo że na zajęciach jest z 20-30 osób. Nie ma kłótni i wokoło panuję spokój. Ten spokój niekiedy przerywany jest poprzez oczyszczania, bo przecież w każdym z nas coś siedzi, aby być wolnym trzeba się co nie co pozbyć z siebie i dokładnie oczyścić. A fobie, lęki i uwarunkowania nie chcą wyjść od tak sobie. Trzeba nieraz sporo wysiłku i silnej woli. Ale jest pięknie.
    A ja czytam wiele oskarżeń na Bractwo Zakonne Himawanti i jego Guru - ŚriLalitaMohanJi. Są to brednie wyssane z chorych łbów, które pragną zniszczyć Zakon, by pedofilom nie bruździło w "rowach". Największą nagonkę robią anty sekciarze dominikańscy, którzy sugerują i ogłaszają że Himavanti to jedna z najgroźniejszych sekt w Europie! Muszę przyznać że dla nich to Himavanti może być najgroźniejszym zgrupowaniem, bo głośno krzyczy: DOŚĆ PEDOFILOM! Oni najbardziej plują jadem i kłamstwem. Swój swego kryje, a księży i zamkniętych zakonników chrześcijańskich jest wszędzie pełno. Ministranci, to młody towarek i jędrna pupcia więc do podawania winka pasują jak najbardziej. Później, ukradkiem na jakiegoś lodzika się przejdą... przecież wynagrodzenie jakieś musi być. Innym serwisem jest stronka dziecionline. Czy nie jest to parodią? Do Himavanti przychodzą dorośli, z własnej, nieprzymuszonej woli, bo taka jest prawda, że do duchowości zmuszać nikogo nie można, bo kto jeszcze nie gotowy to i tak zejdzie z drogi, wcześniej czy później. A Ryszard Matuszewski pomaga przecież dzieciom! Tym pokrzywdzonym, przez chrześcijańskich wysłanników światłości. Wiele namnożyło się oczernień z kurewskiego podołka antysektowego, gdzie kłamstwa mnożone są przez 6 by w sumie wyszło 666. Bo to jest ich religia i ich Bóg. Zniszczyć piękno i mądrość, a doprowadzić do totalnego ogłupienia i panowania nad ludem. Opłacani przez monarchię katolicką napiszą wszystko by zdobyć więcej i więcej, niczym Judasz za parę srebrników. Czy historia nie zatacza ponownego koła?
    Na dzień dzisiejszy,tych kłamstw wychodzi coraz mniej, ale licho nie śpi i czai się z każdej strony, by uderzyć! Na szczęście są ludzie gotowi bronić tej prawdy i pomagać gdy człowiek nie ma się już do kogo zwrócić, a ogólno dostępne środki na nic się już nie zdają. Gdy człowiek traci nadzieję w Boga-Światłość-Pokój-Piękno-Dobroć-Miłość, wtedy pomoc może przyjść z niespodziewanej strony. Tak jak było ze mną.
    Dziękuję Ci Śri Gurudzi za to że mogę uczyć się od Ciebie.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

  • 88_chimka

    Witam
    Fajnie że powstał taki blog, gdzie mówi się otwarcie o pedofili klechów. Ja osobiście nie zetknęłam się z problemem pedofili, moge sobie tylko wyobrazić co czują ofiary pedofilskich klechów. Super że jest ktoś kto mówi o tym otwarcie. Popieram antypedofilską działalność Bractawa Himavanti i przyłączam się całym serce. Niech zginie raz na zawsze pedofilski katolicyzm!!!

© Bractwo Himawanti Joga Tantra Terapie Medytacja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci